Skip to content

Rzeczowo o polowaniach w Polsce

Listopad 16, 2016
by

 

97422_zachod-zima-obrazu-dziki-las-slonca-reprodukcja

Fakty:

1. Myślistwo w naszym kraju to nic innego jak hodowla dziczyzny – zwierzęta dokarmia się (hoduje) aby było ich więcej i aby następnie je zabić i zjeść (lub sprzedać i zarobić). Dla osób polujących, których aspekty hodowlane nie interesują, jest zaś czystym sportem i rozrywką.

2. Liczebność zwierzyny zależy od wielu czynników, nie tylko od ilości pokarmu. Na liczebność wpływają:
– ilość pokarmu
– jakość pokarmu
– łatwość zdobycia pokarmu
– gęstość populacji
– stan populacji
– liczba miejsc odpowiednich do rozrodu
– jakość terytorium (np. rodzaj lasu, skład drzewostanu, gęstość, obecność krzaków, bagnisk itp.)
– obecność wrogów i czynników stresogennych

W zależności od WSZYSTKICH tych czynników liczebność się zmienia. Przykład: dużo pokarmu, łagodna zima, dużo dzików (także tych słabszych i chorych) przeżywa zimę, dziki się mnożą, drastycznie wzrasta liczebność, rośnie zagęszczenie -> SKUTEK -> wzrasta poziom stresu w populacji (zbyt duże zagęszczenie), spada jakość populacji (więcej dzików słabych, cherlawych), brakuje miejsc do rozrodu, zaczyna brakować pokarmu, wzrasta liczba chorych dzików (im większe zagęszczenie tym łatwiej roznoszą się choroby), rośnie śmiertelność, rośnie migracja. -> SKUTEK KOŃCOWY -> Liczebność maleje.

Podobnie w przypadku, gdy dziki w poszukiwaniu pokarmu wychodzą na pola: Zbyt duża liczebność dzików (np. przez zimowe dokarmianie przez myśliwych) -> Niedobór łatwo dostępnego wysokiej jakości pokarmu w lasach -> Dziki wychodzą na pola w poszukiwaniu pokarmu -> Wzrasta liczebność dzików -> Pojemność środowiska spada (mniej miejsc do rozrodu, wzrost zagęszczenia, wzrost stresu, choroby itd…) -> Wzrost śmiertelności/Migracja -> Spadek liczebności

3. Myślistwo rozregulowuje naturalne systemy regulacji populacji. Dokarmianie zimowe powoduje wzrost liczebności dzika, którego jest więcej, niż pozwala środowisko (karma od myśliwych sztucznie poszerza zasobność środowiska naturalnego, które, po odstawieniu tej karmy, nie jest w stanie pomieścić/wykarmić namnożonych dzików).

4. Spada jakość lasów, które w większości są ubogimi gatunkowo monokulturami, w których brakuje dzikom wysokiej jakości pokarmu oraz miejsc do rozrodu/schronienia. Im lepszej jakości, bardziej zróżnicowane lasy, tym lepsze warunki do życia dla dzików -> tym samym tym mniejsza potrzeba wychodzenia na pola (żer na polu ma także wady – jest stresogenny dla zwierząt: brak kryjówek, hałasy, ludzie, psy – jeśli w lasach byłoby wystarczająco dobrej jakości pokarmu, i jakość lasów byłaby wyższa, wychodzenie na pola byłoby mniej atrakcyjne niż żerowanie w lesie).

Wnioski:

5. Rolnictwo jak każda inna gałąź gospodarki jest obarczona ryzykiem, więc roszczenia rolników, że jeśli z jakichś powodów (dziki, powódź, pożar, susza, choroby, szkodniki, trzęsienia ziemi..) im się zbiory nie udały to należy im się od państwa odszkodowanie, są absurdalne – prowadzenie działalności rolniczej powinno podlegać systematycznie opłacanemu ubezpieczeniu. Odszkodowania powinny być wypłacane z wpłacanych kwot ubezpieczeń.

6. Straty powodowane przez zwierzynę byłyby mniejsze, gdyby myśliwi nie zakłócali naturalnych metod selekcji osobników i nie dokarmiali zwierząt (co skutkuje niekontrolowanym wzrostem liczebności).

7. Istnieją całkiem skuteczne metody odstraszania zwierzyny i ochrony pól, metody te powinny być promowane wśród rolników choćby poprzez wypłacanie wyższych odszkodowań tym, którzy mimo stosowania tych metod ponieśli straty spowodowane przez zwierzęta.

8. Powinniśmy walczyć o poprawę jakości lasów i ich większą różnorodność gatunkową i wiekową.

9. Wraz ze wzrostem moralności i empatii coraz mniej miejsca zostaje w dzisiejszych czasach na akty przemocy względem zwierząt, nawet argumentowanej dobrem wyższym (czyt. ludzi). Testy i eksperymenty na zwierzętach, hodowle futer, polowania – rosnąca empatia daje coraz mniejsze przyzwolenie na tego typu aktywności. Społeczeństwo staje się coraz bardziej wyczulone na krzywdę jednostki, czy to ludzkiej czy zwierzęcej, i tak jak coraz chętniej pomagamy innym ludziom, którzy nie są z nami spokrewnieni i są od nas nieraz bardzo oddaleni (fundacje pomocy dzieciom, biednym, chorym, budowanie studni dla mieszkańców Afryki, leki dla afrykańskich dzieci, ubrania dla ofiar powodzi gdzieś na drugim końcu świata itd.), tak coraz bardziej stajemy się wyczuleni na los naszych braci mniejszych, zwierząt. Bez altruizmu nie powstałby nasz gatunek. Czasy się zmieniły i jak myślistwo nie jest już potrzebne, możemy bez niego funkcjonować i się rozwijać, tak bez altruizmu i rosnącego współodczuwania daleko nie zajedziemy. Dalszy rozwój naszej kultury zależy własnie od tego – od poszanowania drugiej jednostki i środowiska, w którym żyjemy, od troski o nas i nasze otoczenie. Walka z przyrodą, niszczenie jej, zabijanie zwierząt, bo nam przeszkadzają (argument myśliwych), są akceptowalne przez coraz mniejszy procent społeczeństwa. Czasy się zmieniły, dla myślistwa w naszej kulturze już nie ma miejsca, idziemy naprzód, w stronę empatii, do nowego wzoru kulturowego, do nowej jakości społeczeństwa przyszłości. Przyszłość to współistnienie ludzi i przyrody, nie walka z nią.

10. Myślistwo powinno zostać zakazane, koła łowieckie rozwiązane, jako niepotrzebne i pozbawione sensu ekonomicznego i kulturalnego. Powinna jednakże istnieć funkcja/zawód łowczego, po stosownym kilkuletnim wykształceniu, obsadzanego w celu ochrony LASU i jego mieszkańców. Do zadań łowczego powinno należeć m.in.: ochrona lasu przed kłusownikami oraz ludzką głupotą (szabrownictwo, śmiecenie, niszczenie środowiska, zakłócanie spokoju itp. itd.), odstrzał bronią palną lub ze środkiem usypiającym zwierząt/osobników niebezpiecznych.

Jeśli ktoś się z powyższymi faktami oraz wnioskami nie zgadza, to będę wdzięczna za sprostowanie z użyciem sensownych argumentów.

<autorka:kachat>

Reklamy

Stop polowaniom w otulinie Białowieskiego Parku Narodowego

Październik 1, 2010
by

Przemysł mordowania


Każdego roku sto tysięcy myśliwych zabija prawie mi-
lion zwierząt łownych. W imię rozrywki, hobby, tra-
dycji, regulowania pogłowia lub eliminowania cho-
rych sztuk. Różne są powody – efekt jeden – śmierć
zwierzęcia. Ale śmierć to nie koniec. Cały świat my-
śliwski to również biznes, nowoczesny sprzęt (do za-
bijania), rytuał, sport, literatura, branżowa prasa
i hierarchia. Biznes stworzony dla zabijania.

Teraz, gdy lufy myśliwskie nie stygną, a kule z najno-
wocześniejszych dwururek roztrzaskują kości i roz-
rywają mięśnie zwierząt, konieczny jest mocny głos
w obronie słabszych. Bo zwierzęta będące „na musz-
ce” braci myśliwskiej nie mają praktycznie miejsca,
gdzie mogą nie czuć zagrożenia przed śmiertelnym
kawałkiem metalu. Poluje się nawet w parkach naro-
dowych – miejscach, które zwykłemu przechodniowi
wydają się wolne od strzałów „selekcjonerów”. Poluje
się po prostu praktycznie wszędzie, aż tak bezcere-
monialnie, że od kul myśliwskich giną sami myśliwi
i przypadkowi ludzie…

Podkreślamy, że ochrona przyrody to znaczy ochrona życia również w tym znaczeniu, że jest wolna od
kul myśliwskich i ich filozofii śmierci.

Tej jesieni takim miejscem, które staje się polem ba-
talii o niezabijanie jest Puszcza Białowieska. To ulu-
biona przez myśliwych kraina, którymi są obwody
wydzielone Lasów Państwowych (Ośrodki Hodowli
Zwierzyny) do naciskania na spust karabinów, gdzie
od lat, właśnie na granicy parku narodowego, z rąk
myśliwych kończy się czyjeś życie… Tylko w sezonie
łowieckim 2009/2010 na terenie Puszczy pozyskano
212 jeleni.

W październiku 2008 r. na granicy parku narodowe-
go zastrzelono żerującego przy paśniku dzika oraz
postrzelono łanię, którą wypatroszono już na terenie
chronionym. Praktyka pokazuje tragiczną prawdę
o ochronie przyrody ożywionej w Puszczy Białowie-
skiej – na terenie przylegającym do Parku odbywają
się regularne polowania. Takie rzeczy nie powinny
mieć miejsca zarówno na terenie parku narodowego
jak i w jego najbliższej okolicy! To skandal!

do pobrania:  komiks-stop-polowaniom

Już 10.10.2008 Białowieski Park Narodowy przygo-
tował profesjonalną i kosztowną dokumentację po-
trzebną do utworzenia strefy ochronnej, od ponad
roku na biurku ministra środowiska czeka na za-
twierdzenie rozporządzenie, które utworzyłoby strefę
ochrony zwierząt łownych, a tym samym uwolniłoby
tysiące zwierząt od śmiertelnych strzałów po wychy-
leniu się zaledwie o metr zza granicy BPN. Skutkiem
utworzenia strefy ochronnej byłaby ochrona zwierząt
na dodatkowych 30 km2 cennego lasu.

Panie Ministrze! Pański podpis to realna ochrona dla tysięcy zwierząt, które są częścią perły polskiej przyrody  jaką jest nasza najbardziej znana Puszcza.  Ochrona przyrody to po prostu ochrona przed bezmyślnym
mordowaniem w imię chorej przyjemności.

Redakcja Dzikiego Życia, Pracownia na rzecz Wszyst-
kich Istot oraz kilkanaście organizacji ekologicznych
i przyrodniczych oraz miliony Polek i Polaków cze-
kają na pańską decyzję. Tę strefę ochrony przed po-
lowaniami w otulinie parku narodowego musi Pan
utworzyć! Każde inne rozwiązanie to świadectwo
słabości ochrony przyrody w Polsce, uleganie presji
myśliwych i zgoda na absurdalną filozofię zabijania.

***

Pracownia na rzecz Wszystkich Istot – pozarządowa organizacja
od ponad 20 lat zajmująca się ochroną dzikiej przyrody, popularyzacją
filozofii głębokiej ekologii i edukacją ekologiczną.
Pracownia wydaje miesięcznik „Dzikie Życie”.
Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot
43-360 Bystra, ul. Jasna 17, tel./fax: 33 817 14 68 • tel. 33 818 31 53
biuro@pracownia.org.plhttp://www.pracownia.org.pl

http://pracownia.org.pl/pliki/2010-09_komiks-stop-polowaniom.pdf

źródło: http://pracownia.org.pl/aktualnosci,676

Polecamy reportaż Radosława Dąbrowskiego z Radia Białystok:

Do odsłuchania: audycja z Radia Białystok o działaniach wolontariuszy z „Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot” na terenach sąsiadujących z  Białowieskim Parkiem Narodowym

Fakty przeciwko polowaniom

Czerwiec 24, 2010
by

Skrótowe tłumaczenie e-newslettera abschaffung-der-jagd.de autorstwa Aleksandry Bilewicz

Czas na naturę bez polowania!

W Niemczech 320.000 myśliwych zabija rocznie 5 milionów dzikich zwierząt (13.700 każdego dnia, 570 na godzinę, prawie 10 zwierząt na minutę). Co 6 sekund ginie zwierzę z ręki myśliwego.

W wielu przypadkach nie ma mowy o szybkiej śmierci zwierząt. Jelenie i dziki są często tylko postrzelane, a ślady krwi i wnętrzności służą za ślady, dzięki którym ściga się postrzelone zwierzę. Poszukiwanie zwierzęcia trwa częstogodziny albo nawet dni, w czasie których zwierzę umiera w okrutnych męczarniach.

Dotyczy to także lisów, kun, psów, czy kotów, które często w wyniku postrzałów tracą kończyny. Całoroczne polowanie na lisy prowadzi do tego, że w maju i czerwcu niezliczone małe liski umierają z glodu i pragnienia, ponieważ zastrzelono ich karmiącą matkę. Ofiarami myśliwych padają także co roku setki tysięcy psów i kotów. Koty są ulubioną przynętą na lisy.

Bajka o myśliwych jako obrońców przyrody została dawno odrzucona. Badania naukowe potwierdzają zdolność natury do samoregulacji. Także doświadczenia w europejskich parkach narodowych pokazują: naturze o wiele lepiej wiedzie się bez myśliwych!

1. Polowanie: Wróg gatunków nr 2

Przyszłość wielu gatunków jest bardzo niepewna. Około połowa europejskich gatunków roślin i zwierząt jest uważana za zagrożoną. Czerwone listy są z roku na rok coraz dłuższe. Można z nich wywnioskować, że w ostatnich 30 latach ochrona gatunów nie przyniosła sukcesu – mimo wielkich wysiłków obrońców przyrody.

Według uznanego ekologa i biologa ewlucyjnego Prof. Dr. Josefa Reichholfa z Zoologische Staatsammlung Muenchen, który nauczał na obu monachijskich uniwersytetach, na podstawie badań można stwierdzić, że polowanie – po przemysowym rolnictwie – jest wrogiem nr 2 gatunków zwierząt. Czy to więc prawda, że musimy las chronić przed jeleniami, jak twierdzą myśliwi? Czy to prawda, że musimy strzelać do drapieżnych ptaków, aby chronić ptaki śpiewające w ogrodach? Prof. Reichholt mówi nie, ponieważ natura jest sama z siebie zmienna, dynamiczna. Reguluje się sama, a więc liczebność gatunków zmienia się w zależności od klimatu czy środowiska, w którym żyją. Naukowiec wskazuje na fakt, że w najbardziej zaludnionym niemieckim wielkim mieście, Berlinie, znależć moźna największą różnorodność gatunkową. W Berlinie mieszkają zwierzęta, które za sprawą polowań prawie lub całkowicie wyginęły w ich naturalnych siedliskach. Dotyczy to także innych niemieckich wielkich miast (Hamburg, Kolonia, Monachium).

Źródło: Josef H. Reichholf: Die Zukunft der Arten – Neue ökologische Überraschungen
Verlag C.H.Beck, München, 2005

2. Nie istnieje naukowe uzasadnienie polowania

Inni znamienici naukowcy również wykazali w swoich pracach absurd polowań. Prof. Carlo Consiglio w opracowaniu „O absurdzie polowania” (2001) wykazuje, że praktyka polowań nie ma żadnego naukowego uzasadnienia.

Na 300 stronach swojej pracy Prof. Consiglio pokazuje za pomocą tabel, wykresów i objaśnień, dlaczego w sposób konieczny musiał dojść do swojej konkluzji.

3. „Hege” („Ochrona zwierzyny”) – relikt z czasów nazistowskich

Federalne prawo łowieckie z instytucją „Hegę” (jedyną w swoim rodzaju na świecie) do dzisiaj nawiązuje do prawa łowieckiego Rzeszy z 1934 roku – autorstwa Hermanna Goringa, łowczego Hitlera. W latach 1949-1950 w zachodnich landach weszły w życie prawa, które w ogólnym zarysie odpowiadały prawu z czasów narodowego socjalizmu. Myśliwskie obyczaje i zasady dotyczące trofeów nie zmieniły się od tamtego czasu. (Por. Klaus Maylein, „Jagd und Jäger in der modernen Gesellschaft – Ambivalenz und Notwendigkeit?”)

Daleko idące zniszczenia siedlisk i ginięcie gatunków, a także rosnąca świadomość społeczeństwa w zakresie ochrony przyrody i zwierząt skłania do zmiany tego reliktowego prawa.

4. Nie ma już uzasadnienia dla polowania na lisy

Na lisy poluje się w Niemczech przez cały rok, nie mają okresu ochronnego. Niejadalność mięsa lisów i nieprzydatność ich futra sprawia, że ich zwłoki zakopywane są w ziemi.

Myśliwi próbują uzasadnić te okrutne polowania na dwa sposoby: ochroną ludzi przed wścieklizną albo bąblowicą (Echinococcus multilocularis). Jednak od 2008 roku Niemcy uznane są przez Światową Organizację Na Rzecz Zdrowia Zwierząt (Weltorganisation fuer Tiergesundheit) za kraj wolny od wścieklizny. (Źródło: Ärzte Zeitung, 7.8.2008)

Naukowcy z Wissenschaftszentrum Weihenstephan Uniwersytetu Technicznego w Monachium ogłosili na początku 2010 roku badania, że dzięki wykładaniu w lasach przynęt ze środkiem odrobaczającym liczba infekcji bąblowicą może zostać na stałe zredukowana prawie do zera. W ramach projektu w okręgu Starnberg liczba śmiertelnych zachorowań u lisów zmniejszyła się do 3 procent. (Żródło:Pressemeldung des Wissenschaftszentrums Weihenstephan der TU München, Januar 2010)

Już we wcześniejszych pracach naukowcy oceniali, że strach przed bąblowicą jest przesadzony. Według Instytutu Roberta Kocha w całych Niemczech rocznie notuje się 20 zachorowań. Profesor Peter Kern, który koordynuje europejski rejestr Echinokokozy (bąblowicy), w ramach którego monitorowane są wszystkie zachorowania, wskazuje na fakt, że największe ryzyko zarażenia powoduje nie lis, lecz pies. (Źródło:Kölner Stadtanzeiger, 14.6.2009)

Poza tym nie ma żadnego naukowego uzasadnienia dla przekonania, że polowanie na lisy może zredukować poziom umieralności lisów na bąblowicę. Także wykładane w lesie szczepionki na wściekliznę wykazały swoją skuteczność.

Można zatem stwierdzić, że lisy nie zwiększają zagrożenia wścieklizną i bąblowicą – argument ten jest tylko jeszcze jednym uzasadnieniem dla brutalnego hobby myśliwych.

5. Większa intensywność polowań prowadzi do rozmnażania się dzików

Od wielu lat można przeczytać w gazetach o „pladze” lub „zarazie” dzików. I chociaż obecnie w Niemczech odstrzeliwana jest największa liczba dzików od lat 30-tych, kiedy zaczęto prowadzić rejestr, to ich liczba ciągle rośnie.

Czy rozwiązaniem problemu rozmnażania się dzików jest strzelanie do jeszcze większej liczby zwierząt? Czy może to właśnie intensywne polowanie na dziki jest problemem? Bo chociaż brzmi to paradoksalnie, jest to prawda: im więcej poluje się na dziki, tym intensywniej się rozmnażają. Coraz więcej naukowców wskazuje na tę zależność. Udowadnia to także długofalowe badanie we Francji: intensywne polowania stymulują płodność dzików.

Grupa naukowców na czele z Sabriną Servanty przez 22 lata porównywała rozmnażanie się dzików w departamencie Haute Marne z obszarem w Pirenejach, na którym rzadko odbywają się polowania. Wynik został opublikowany w renomowanym czasopiśmie „Journal of Animal Ecology”. Tam, gdzie dużo się poluje, płodność dzików jest znacząco większa w porównaniu z obszarami, gdzie zwierzęta te nie mają wrogów w postaci myśliwych. Na obszarach intensywnych polowań dziki osiągają też szybciej dojrzałość płciową – pod koniec pierwszego roku życia. Średnia waga dojrzałych dzików jest także mniejsza na tych obszarach. (Por. Servanty et alii, Journal of Animal Ecology, 2009).

Wyniki badań pokazały, że stopień rozmnażania się dzików zależy nie tylko od dostepności pożywienia, ale także od liczby polowań.

Norbert Happ, znawca dzików i myśliwy, sam przyznaje: „plaga dzików jest dziełem człowieka”. Za eksplozję demograficzną dzików są jego zdaniem odpowiedzialni sami myśliwi. (por. Jägerzeitung „Wild und Hund”, 23/2002).

Również łowczy Gerold Wandel twierdzi, że dziki bronią się przed nienaturalnym spadkiem liczebności w swojej klasie wiekowej intensywną dynamiką rozmnażania (Jagdzeitung PIRSCH 1/2004)

Również Prof. Josef H. Reichholf uważa, że za sprawą polowań zwierzęta bardziej się rozmnażają. Jeśli na jesieni i w zimie wiele zwierząt zostaje zabitych na danym obszarze, reszta ma o wiele więcej pożywienia do dyspozycji. Zwierzęta, które dzięki temu są silniejsze, rozmnażają się na wiosnę z o wiele większą intensywnością.

6. Biolodzy: natura i zwierzęta reglują się same

Kiedy myśliwi chcą usprawiedliwić przed opinią publiczną swoje krwawe hobby, malują czarny obraz szkód wyrządzanych w lesie przez dzikie zwierzęta.

Jednak jelenie i sarny nie występuja na liście rządu federalnego jako sprawcy szkód w lasach – zamiast nich prym wiedzie zanieczyszczenie powietrza i kwaśność gleb spowodowana wysokim poziomem azotu (którego przyczyną jest z kolei przemysłowe rolnictwo i masowa hodowla zwierząt – emisje amoniaku).

Coraz więcej biologów zgadza się z opinią, że populacje dzikich zwierząt regulują się najlepiej same, a nadpopulacje występują wtedy, kiedy myśliwi w sposób szczególny tępią jakiś gatunek zwierząt (np., ze względu na wartość trofeów). Ponieważ trofea uzyskuje się od zwierzyny racicowej, to właśnie te zwierzęta posądzane są o największe szkody w lesie.

Tezę o samoreglacj populacji dzikich zwierząt popiera np. prof. Josef Reichholf (Süddeutsche Zeitung, 28.01.2009).

Badania ekologów wykazały, że jeśli w populacji jest za dużo osobników, obniża się liczba urodzeń. Tam, gdzie obowiązuje zupełny zakaz polowań, np. we włoskich czy szwajcarskch parkach narodowych, albo na greckiej wyspie Tilos, nie mamy do czynienia z nadpopulacją jakiegokolwiek gatunku zwierząt.

Ragnar Kinzelbach, zoolog z uniwersytetu w Rostock, nie ma wątpliwości: „Polowanie jest niepotrzebne. Kiedy się z niego zrezgnuje, natura reguluje się sama”. (Süddeutsche Zeitung, 28.01.2009)

7. Wyniki badań: odmłodzenie lasu dzięki jeleniom

Dr Hans Hertel z „Natural Science” odwołuje się do dwóch ciekawych badań opublikowanych przez Eidgenössische Forschungsanstalt für Wald, Schnee und Landschaft (Szwajcarski Konfederacyjny Instytut Badania Lasu, Śniegu i Krajobrazu) w Birmensdorf, obu przeprowadzonych w Parku Narodowym Szwajcarii. Wynik: jelenie przyczyniają się do odmłodzenia lasu i zwiększenia różnorodności biologicznej. Na obszarach bytowania tych zwierząt kiełkuje mianowicie o wiele więcej roślin.

Badanie 1. Różnorodność biologiczna wzrasta

Pierwsze badanie dotyczy wpływu zwierząt kopytnych na wegetację w Narodowm Parku Szwajcarskim między 1917 a 1997 rokiem oraz wpływu zwierząt na florę subalpejskiego pastwiska. Wynik jest następujący:

Chciaż od początku wieku mamy do czynienia ze znaczącym wzrostem populacji jeleni, ilość pożywienia w parku teoretycznie starczyłaby nawet dla pięcio- do-dziesięciokrotnej ilości dzikich zwierząt. Nawet na używanych intensywnie przez dzikie zwierzęta tymczasowych pastwiskach liczba gatunków roślin znacząco się zwiększyła przez ostatnie 50-80 lat. Z kolei na pastwiskach, które były wypasane ekstensywnie, liczba gatunków się zmniejszyła. Mimo rosnącej populacji jelenia, dzięki zakazowi polowania w latach 1955-1975 odrodziły się z powrotem dawnae, stworzone niegdyś przez świstaki i jelenie, żerowiska.

Badanie 2: 30-krotnie więcej kiełkujących drzew na zwierzęcych ścieżkach

Drugie badanie dotyczące „znaczenia zwierząt kopytnych dla przestrzeni życiowej parkow narodowch, dostępności pożywienia i odmłodzenia lasu” pokazuje, że mimo rosnącej liczby jeleni, liczba drzew na metr kwadratowy oraz liczba tych drzew, które zostały wcześniej podgryzione przez te zwierzęta, ale odrosły do wysokości ponad 150 cm, znacznie się zwiększyła. Na aktualnie zamieszkiwanych przez te zwierzęta obszarach można było znaleźć osiem razy więcej kiełków drzew niż na obszarach przez zwierzęta opuszczonych i 30 razy więcej, niż na obszarach bez zwierząt. Odmłodzanie się i rozszerzanie się lasu wydają się być zatem raczej wspierane przez obecność jeleni. Potwierdzają to także stare zdjęcia lotnicze i badania na terenach objętych stałą obserwacją.

(Żródło: Dr. Hans Hertel, Über Sinn und Unsinn des Jagens. In: The Journal of Natural Science 5/2000)

8. Rolnicy muszą się dostosować do naturalnych warunków

Wyrok Wyższego Sądu Krajowego w Karlsruhe z dnia 6.4.2010 (Az.: 12 U 11/10) wyraźnie pokazał, że nie istnieje żadne ogólne, wynikające z podstawowego prawa zobowiązanie państwa do ochrony obywateli przed utratą przychodu spowodowaną przez dzikie zwierzęta. To jest raczej sprawa danej osoby, aby dostosowała się w swojej działalności rolniczej do naturalnych warunków. Ponieważ prawo w tej sprawie jest jednoznaczne, sąd krajowy nie dopuścił do złożenia odwołania w sądzie federalnym.

9. Szkody w przyrodzie poczynione przez myśliwych

Zgodnie z szacunkowymi danymi organizacji ekologicznych polowania powodują, że do natury uwalnianych jest rocznie 3-4 tony ołowiu. 30 % emisji ołowiu do gleby powoduje myśliwska amunicja. (Verdonck et al., 2005 – Quelle: http://www.umweltdaten.de/wasser/themen/stoffhaushalt/blei.pdf, S. 15)

Ołów jest metalem ciężkim i służy nie tylko do okrutnego zabijania zwierząt – ląduje w glebie, wodzie pitnej i w roślinach, takich jak zboże. Ponad 3 miliony zwierząt stają się rocznie ofiarami myśliwych, w tym także setki tysięcy wodnych ptaków, do któryh strzela się śrutem. Około 30 procent ptaków jest jedynie ranionych przez śrutowe kule – co nie jest do pogodzenia z ochroną przyrody, która jest jednym z celów państwa.

10. 80 % Niemców jest przeciwko polowaniom.

Więcej niż dwie trzecie Niemców krytycznie patrzą na polowanie albo w ogóle odrzucają myślistwo.

Według wyników ankiety opublikowanej w „Welt Am Sonntag”, dotyczącej kwestii, czego Niemcy by zabronili, gdyby mogli, polowanie zajmowało 4 miejsce po eksperymentach na zwierzętach, dziecięcej pornografii i reklamowaniu tytoniu. (cyt. za Komitee gegen den Vogelmord, 1999).

W 1996 roku HÖRZU opublikowało wyniki badania, według którego 71 % wszystkich Niemców między 16 a 60 rokiem życia odrzuca polowania.

W roku 2002 reprezentatywna ankieta pokazała podobny wynik: 68 % respondentów stwierdziło, że „Państwo powinno zakazać polowań na dziko żyjące zwierzęta w formie sportu uprawianego dla rozrywki”, a dalsze 12 % jest za całkowitym zakazem polowań. 13 % chce, aby właściciele gruntow sami decydowali, czy na ich ziemi można polować, czy nie. Jedynie 3 % respondentów zgodziło się ze stwierdzeniem: „ jestem zdecydowanie przeciwko zakazowi polowań”. (GEWIS-Institut, 29.07.2002)

Według sondażu przeprowadzonego przez EMNID z 10.9.2003, 78 % respondentów uważa zabijanie zwierząt przez myśliwych-hobbystów za raczej godne potępienia. Dnia 9.9.2004 EMNID opublikował wyniki kolejnego sondażu: 76, 3 % Niemców jest krytycznie nastawionych do polowań albo całkowicie je odrzuca.

Filmowo o polowaniach.

Maj 27, 2010
by

Polecamy film dokumentalny o łowiectwie w Wielkiej Brytanii:

„W Anglii istnieje ponad 200 klubów myśliwskich, które mają 28 000 członków. Chociaż presja społeczna, aby zakazać tego procederu wzrasta, co roku ma miejsce około 400 polowań tygodniowo.

Aktywiści ochrony zwierząt walczą o to, by ich zakazać i zdobywają dowody na okrucieństwo tych praktyk. „

Holandia 1997, 87 min
Reżyseria:
Niek Koppen

http://www.tvp.pl/filmoteka/film-dokumentalny/spoleczenstwo/polowanie/wideo/polowanie/232008

Bóbr kozłem ofiarnym?

Maj 26, 2010

W mediach pojawiają się od kilku dni wiadomości, że wały przeciwpowodziowe w Polsce są w złym stanie z winy podkopujących je bobrów (i, rzecz jasna, broniących ich ekologów).  W województwie kujawsko-pomorskim trwa już nielimtowany (!) odstrzał tych zwierząt przez myśliwych.  Przy okazji dowiadujemy się (od myśliwego), że bobrów jest „za dużo”, a w czasie powodzi te  groźne zwierzęta nawet atakowały strażaków, którzy próbowali naprawić wał przeciwpowodziowy. No cóż, nic tylko dzielni myśliwi muszą wkroczyć i uratować nas od tych pełnych złej woli stworzeń, które spowodowały katastrofę i jeszcze udaremniają akcję ratowniczą.  Myśliwi wykorzystają każdą sytuację, aby uzasadnić odstrzał określonych gatunków zwierząt. A uwaga opinii publicznej zostaje skutecznie odwrócona od prawdziwych przyczyn powodzi (na  temat  warto przeczytać felieton Michała Sutowskiego w „Krytyce Politycznej”).

Tymczasem, jak twierdzą eksperci, bóbr ( gatunek objęty w Polsce ochroną częściową, który wyginął już w wielu miejscach w Europie), nie zagraża wałom przeciwpowodziowym, a jego działalność może wręcz zahamować rozprzestrzenianie się fali powodziowej. Na stronie bobry.pl znajduje się „Opinia w sprawie odstrzału bobrów na terenach dotkniętych powodzią”. Autorzy opinii wyrażają wątpliwość, czy odstrzał bobrów jest w ogóle zgodny z prawem.

Ile ich już zginęło?

Petycja

Maj 24, 2010

Zapraszamy do podpisywania się pod apelem do Marszałka Komorowskiego na serwisie http://www.petycje.pl!

Apel do Marszałka Bronisława Komorowskiego

Maj 20, 2010

W mediach pojawiają się wiadomości dotyczące rezygnacji z polowania Bronisława Komorowskiego.

Byłaby to bardzo pozytywna wiadomość – nawet, jeśli taka decyzja podjęta została w związku z kampanią, znaczyłoby to, że kandydatowi na prezydenta nie wypada polować i nie jest to społecznie akceptowane. Jednak z ust Bronisława Komorowskiego nie padła jednoznaczna deklaracja zrzeczenia się myślistwa, nie wiadomo także, jak trwała będzie jego decyzja. Dlatego zdecydowaliśmy się na opublikowanie apelu do p. Komorowskiego o zaprzestanie myślistwa i zrzeczenie się członkowstwa w Polski Związku Łowieckim. Apel został przygotowany wspólnie z Fundacją „Viva!”

Zwracamy się wszystkich o poparcie naszego wezwania.  Wkrótce podamy adres petycji, na której będzie można umieszczać swoje podpisy.

Nasz Apel przedstawiamy poniżej:

Apel do Marszałka Sejmu Pana Bronisława Komorowskiego – kandydata w wyborach prezydenckich

Szanowny Panie Marszałku,

My, obywatele Rzeczpospolitej Polskiej przeciwni zabijaniu zwierząt dla rozrywki, apelujemy do Pana o zaprzestanie działalności myśliwskiej i zrzeczenie się członkostwa w Polskim Związku Łowieckim.

Zwracamy się do Pana głównie ze względów etycznych. Zabijanie zwierząt DLA PRZYJEMNOŚCI uznajemy za moralnie niedopuszczalne. Zwierzęta są czującymi istotami, ich system nerwowy, zdolność odczuwania bólu i strachu, ich emocjonalność – są wysoko rozwinięte i działają równie skutecznie jak u ludzi.

To nieprawda, że zwierzę nie czuje bólu. Zwierzę nie jest przedmiotem ani zabawką. Tym bardziej nie wolno z niego robić żywej tarczy. Sam fakt odczuwania przyjemności z zadawania śmierci świadczy o czymś wielce niepokojącym.

Jeszcze bardziej niepokojąco wygląda gdy ktoś jest zapalonym trofeistą i odczuwa dumę z tego, że może wieszać na ścianie czaszki, rogi, odcięte głowy, wyrwane kły, zdarte skóry. „Wybitna” kolekcja trofeów myśliwskich, za którą tak podziwia Pana hermetyczny światek myśliwych, dla przeciętnego człowieka nie jest żadnym powodem do chwalby. Najlepszy dowód, że gdy Pańska pasja trofeistyczna została ujawniona i nagłośniona w mediach, część wyborców, którzy zamierzali na Pana głosować – odwróciła się od Pana.

Nie chcemy również, aby wizerunek naszego kraju ucierpiał na arenie międzynarodowej. W krajach Starej Unii pasja myśliwska jest bardzo źle widziana, marginalizowana i ośmieszana. Byłoby to na pewno źle odebrane gdyby prezydentem dużego europejskiego kraju został ktoś, kto nie mogąc polować na gatunki chronione w Polsce jeździ do Rosji aby robić to, czego w jego ojczyźnie nie wolno. Pańskie wyprawy na głuszce, podczas których korzysta Pan z tego, że nie ma tam cywilizowanych przepisów o ochronie zwierząt, wywołają wstrząs w nowoczesnych społeczeństwach. Głuszec, jak Pan dobrze wie, jest w Europie pod ścisłą ochroną. Jest to ptak zagrożony całkowitym wyginięciem, skrajnie nieliczny ptak lęgowy, objęty ochroną gatunkową ścisłą. Zabijanie go dowodzi, że nawet w ramach tak zwanych zasad łowiectwa postępuje Pan nieetycznie.

Ale przede wszystkim zwracamy się do Pana w obronie zwierząt. Nie chcemy, aby kandydat na prezydenta naszego kraju swoją postawą zachęcał do znęcania się nad zwierzętami. Polska i tak ma w Europie jak najgorszą opinię jeśli chodzi o stosunek obywateli do praw zwierząt. Całkiem zasłużenie. Prawa zwierząt są w naszym kraju nagminnie łamane.

Stosunek do przyrody, świadomość ekologiczna, sposób traktowania istot słabszych, to w dzisiejszych czasach nie tylko sprawdzian patriotyzmu. To również test przynależności do cywilizowanego świata.

Świat ewoluował w tej dziedzinie bardzo mocno w ciągu ostatnich lat. Tematyka łowiecka, tak skrzętnie kamuflowana i ubierana w najróżniejsze mity uspokajające, fałszowana, przybierana w sielankowy obraz „myśliweczka-kochaneczka, który pojedzie „na łów do zielonej dąbrowy”, stała się obiektem wnikliwych analiz. Wyszło na światło dzienne jak naprawdę wyglądają polowania, co przeżywa ranne zwierzę, jak strasznym stresom podlega zwierzyna szczuta, ile procent zwierząt jest ranionych i nie dobitych podczas polowań zbiorowych, jakie intencje kryją się pod „szlachetną” ideą dokarmiania zwierząt… Wyszło na jaw, że myśliwi nie są żadnymi „obrońcami przyrody” tylko jej wrogami, a rzekoma „piękna tradycja myśliwska” dawno już zwietrzała i przerodziła się w sadystyczne hobby.

Ukazuje się coraz więcej demaskatorskich artykułów, takich jak „Odrażający, obłudni z piórkiem” czy „Polska partia myśliwych” w Newsweeku, „Władza na rykowisku” w Polityce, ukazują się książki takie jak „Polowaneczko” czy „Farba znaczy krew”.

Są też coraz częściej analizowane motywy psychologiczne, dla których do polityki garną się osoby o predyspozycjach do zabijania, jest podnoszona kwestia nieprawdopodobnej statystycznie nadmiarowości myśliwych w sejmie (na każdych sześciu posłów przypada jeden poseł-myśliwy, podczas gdy w społeczeństwie jeden myśliwy przypada na… trzystu sześćdziesięciu obywateli.). Podnoszone są kwestie ponadpartyjnego lobby myśliwskiego, gigantycznych zarobków producentów broni i akcesoriów myśliwskich, tudzież całego biznesu „okołopolowaniowego”.

A w przypadku zaistnienia prezydenta-myśliwego będzie takich artykułów i książek więcej. Dużo więcej. I chociaż ten fakt w perspektywie długofalowej zadziała na korzyść zwierząt, to i tak powtarzamy nasz apel: niech Pan, Panie Marszałku, odstawi strzelbę i pozostawi zwierzęta w spokoju.

Pod apelem podpisały się m.in następujące osoby:

Maciej Wojtyszko

Katarzyna Nowicka

Magdalena Środa

Natalia Przybysz i Paulina Przybysz (Sistars)

Kazimiera Szczuka

Filip Łobodziński

Kamila Szczawińska

Izabela Sowa

Tomasz Matkowski

Roman Kurkiewicz